
UNSPONTANEUS - cykl koncertów prezentujący różnorodność aspektów muzyki improwizowanej powołany przez poznańskiego improwizatora Witolda Oleszaka, zapraszającego do współpracy intrygujących go muzyków. Fundamentalną intencją jest, żeby to osobowość zaproszonych gości stanowiła najistotniejszą zmienną. Jedynym kryterium programowym, w pozbawionym hierarchii środowisku, pozostaje muzyczna jakość. UNSPONTANEOUS [01] / 26.09.2026 godz. 20:00 Ola Rzepka - perkusja, cytra, obiekty Witold Oleszak - pianino preparowane, perkusjonalia, obiekty Ola Rzepka Pochodząca z Katowic - improwizatorka, kompozytorka, artystka wizualna, performerka, poetka i nauczycielka improwizacji fortepianowej. Wykształcona pianistka, która bez cienia wątpliwości sama siebie postrzega jako perkusistkę. Jest absolwentką Akademii Muzycznej w Katowicach oraz stypendystką wizjonerskiego Rhythmic Music Conservatory w Kopenhadze - w klasie fortepianu i perkusji. Znana z awangardowego, kobiecego, całkowicie autorskiego, zespołu - Drekoty, a także ze współpracy m.in. z "Budyniem" (Pogodno), czy Raphaelem Rogińskim (Alte Zahen). Z nikim się nie ściga i nie rywalizuje. Jest skupiona na kreowaniu i upowszechnianiu piękna. Komponuje muzykę do teatru. Niemal bez przerwy jest w artystycznej podróży, ale najchętniej przebywa w swojej pracowni, gdzie w skupieniu i z pokorą rozwija się artystycznie. Wyróżniona w kategorii Jazz Top perkusistów 2024 roku, wg ankiety krytyków pisma Jazz Forum. Witold Oleszak Poznański pianista, swobodny improwizator, kompozytor muzyki graficznej, grafik i architekt. Pochodzi z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach artystycznych (sztuki wizualne i architektura). Jest (nieprzystosowanym) artystą totalnym - nie oddziela życia od sztuki. Intuicyjnie, nie spełnia też społecznych umów i powinności. Od pięćdziesięciu już lat eksploruje możliwości fortepianu. Lubi być prowokowany przez perspektywę jaką oferują "zepsute" i nietypowe (również własnej konstrukcji) instrumenty. Uwielbia pracę w duecie - ten rodzaj interakcji, jako najbardziej wymagający (najtrudniejszy) postrzega też jako najbardziej efektywny. Takie słowa jak 'kariera' czy 'autopromocja' budzą w nim jedynie delikatny, ironiczny uśmiech. Maciej Lewenstein, w swojej książce "Polish Jazz Recordings and Beyond" pięknie napisał: „On jest absolutnym objawieniem: jego gra jest rodzajem mieszanki stylów Johna Cage’a i Cecila Taylora, wyniesionej na całkowicie nowe horyzonty”. -------------------------------------------------------- SŁOWNIK POJĘĆ Osobiście nie dostrzegam żadnej dychotomii między improwizacją, a kompozycją - to tylko dwie różne metody osiągania tego samego rezultatu - muzycznego utworu / muzycznej kompozycji. Sztuka improwizacji jest bez wątpienia jedną z najtrudniejszych praktyk artystycznych - wymaga dwóch elementów - bardzo uplastycznionego systemu - ciało/mózg oraz wyjątkowego rodzaju (niezbyt powszechnej) postawy. Improwizacja - niezwykle efektywna metoda pozyskiwania i organizacji danych. Całe nasze działanie to ciągła próba przewidywania najbardziej prawdopodobnego zdarzenia. Wiadomo również, że ciało reaguje z ogromnym (jak na rozpatrywaną sytuację) opóźnieniem, a jednak wspaniale przewidujemy intencje oraz wartościujemy, w czasie (dla nas) rzeczywistym, informację rozmytą i niepewną. Z moich obserwacji wynika, że uprawianie jakiejś dyscypliny wizualnej, równolegle do gry na instrumencie, niezwykle pomaga. Swobodna improwizacja - szczególny rodzaj praktyki wykonawczej - funkcjonująca poza idiomem, nie poddająca się krępującej klasyfikacji, jak styl czy tradycja - jest nieujarzmiona. Sposób kształtowania formy wynika wprost z erudycji poszczególnych wykonawców, często mylonej z potocznie rozumianą intuicją. Niezwykle szkodliwe dyscypliny naukowe, jak: muzykologia i teoria muzyki (ach, gdyby tylko zechciały zająć się wyłącznie badaniem przeszłości) są wobec muzyki swobodnie improwizowanej całkowicie bezradne. Jedyną możliwością nauczenia się jej jest - praktyka. Stąd zapewne prawie niespotykane są przykłady inspirujących rezultatów osiąganych przez młodych (naiwnych), często gruntownie przecież "wykształconych" muzyków. Evan Parker zapytany kiedyś przeze mnie o naturę tego problemu, odpowiedział sugestywnie: "rozwijamy się (dorastamy) bardzo powoli / po prostu: graj". Kolektywna improwizacja - odwrócenie naturalnych tendencji, jak: starcie, walka, czy - próba dominacji. I chociaż często korzysta z tych samych prymitywnych mechanizmów, to najistotniejsze (bez wątpienia) są w niej: budowa, konstrukcja, kreacja. Zamiast versus - pojednanie. Koncert - metoda propagacji danych, będąca pozostałością świata, który odchodzi na naszych oczach. To wielowątkowa sposobność na pogłębienie naszych możliwości percepcyjnych. Światło, ruch, ciepło, zapach, głęboka immersja - i najważniejszy pośród nich nośnik informacji - dźwięk. Chociaż metody reprodukcji dźwięku są przydatne i niezwykle efektywne - nie da się (obecnie) symulować jego zmysłowej natury, której pełni doświadczamy wyłącznie w fizycznej (szczególnej) przestrzeni. Prawie nic jeszcze nie zostało zagrane. [Witold Oleszak - fragmenty rękopisu "Myśli Rozdrapane" 2026] Wejście: 40 zł